
Niektóre aspekty wyjazdu szkoleniowego na Korfu byłam w stanie przewidzieć. Spodziewałam się, że tak jak podczas poprzednich szkoleń, będę miała okazję wiele się nauczyć, nie tylko od osób prowadzących szkolenie, ale też, a może przede wszystkim, od moich koleżanek i kolegów – i zdecydowanie nie zawiodłam się w tej kwestii. Miałam też możliwość podzielenia się swoją wiedzą (i entuzjazmem) w zakresie korzystania z platformy Kahoot. Nie miałam też wątpliwości, że Korfu będzie piękne i interesujące, i że dostarczy mi niezapomnianych wrażeń.
Nie obyło się jednak bez niespodzianek i nieprzewidzianych zwrotów akcji. Nie domyślałam się, że mięso tak dobrze smakuje z cynamonem, a feta z miodem, że tyle frajdy sprawi mi samolot przelatujący mi tuż nad głową, że na Korfu na każdym kroku czeka kot, ani że po szkoleniu zapragnę nauczyć się składania origami.
Jednak największe wrażenie wywarły na mnie trzy rzeczy. Pierwszą było ponowne znalezienie się po „drugiej stronie” procesu nauczania, które uświadomiło mi na co chcę zwrócić szczególną uwagę w dalszej pracy, żeby zapewnić słuchaczom jeszcze większy komfort nauki. Drugą, było zdobycie Starej Twierdzy w mieście Korfu, które utwierdziło mnie w przekonaniu, że nawet trudne przedsięwzięcia mogą się udać, jeśli będziemy pomału, w swoim tempie, dążyć do klarownie wyznaczonego celu i czerpać radość z drogi do niego. A trzecią rzeczą, która pozostanie ze mną na długo, jest świadomość, że Kontaktowy zespół tworzą życzliwi i pozytywni ludzie, na których można liczyć w każdej sytuacji – niezależnie czy potrzebna jest rozmowa, zapasowa butelka z filtrem czy ratunek w obliczu nadciągającej niczym grecka teściowa fali.