Kasia w Soverato

Trudne to zadanie… w kilku zdaniach podsumować wyjazd szkoleniowy do Włoch. Za każdym razem gdy przeglądam zdjęcia i krótkie ujęcia z Kalabrii wraca wiele wspomnień. Oprócz tego, że zgłębiłam problematykę stresu w nauczaniu dorosłych, jakich jego sygnałów należy wypatrywać i jak mu zapobiec lub przekuć na korzyść słuchaczy, południowe Włochy zachwyciły mnie na wielu płaszczyznach. Były pikantne jak nduja lub wszechobecne papryczki chilli, by za chwilę uderzyć łagodnym smakiem bergamotki i pozwolić się rozpłynąć nad cremolattą. Te wszystkie przysmaki i wiele innych spożywaliśmy w niebywałym otoczeniu. Palmy, gaje oliwne, opuncje figowe rosnące dosłownie wszędzie, wspaniały ogród botaniczny, chciałoby się rzec tajemniczy, oraz piaszczysto-kamieniste plaże to tylko niewielki ułamek obrazu, który codziennie podziwialiśmy.

Gdyby nie udział w projekcie nie poznałabym tak wyjątkowych miejsc jak Catanzaro i opierającego się upływowi czasu Badolato, któremu należy poświęcić kilka chwil i zachwycić się XVII-wiecznym Chiesa dell’Immacolata oraz wąskimi alejkami wijącymi się w górę pośród starych domostw i kościołów.

Nie mogę pominąć także bezcennego towarzyskiego aspektu wyjazdu i wymiany doświadczeń z innymi lektorami, która umożliwiła poznanie każdego z nich od zupełnie nowej strony. Jako kadra powróciliśmy bogatsi kulturowo, językowo, merytorycznie, a przede wszystkim bardziej świadomi tego, że możemy na sobie polegać i wspierać się w różnych sytuacjach, zachowując spokój godny jogina. Tranquillo!

Kalabria, jeszcze turystycznie nie do końca ujarzmiona, sprawiła, że Włochy z pewnością znajdą się jeszcze na mojej liście celów podróży. It’s never too much of Italy, after all!