W Valladolid przebywałam od 19.08 do 27.08.2022r. Dopiero rozpoczynałam naukę języka hiszpańskiego.
Podróż w obie strony była doskonale opracowana, zsynchronizowana i zorganizowana. Wszystkie połączenia były optymalne, uwzględniono każdy szczegół, co przekładało się na komfort jazdy. Dlatego też dotarcie do pani Any oraz powrót do domu przebiegał bardzo sprawnie i wygodnie.
Warunki mieszkaniowe były wspaniałe, a pani Ana od razu stała się moją przewodniczką po mieście i okolicy oraz nauczycielką języka hiszpańskiego. W ekstremalnych sytuacjach korzystała z języka z języka angielskiego, który dobrze znała.
Pokazała mi bardzo ciekawe miejsca w Valladolid, których nie ma w przewodnikach. Zabrała mnie samochodem do Toro, bardzo ciekawego architektonicznie miasteczka, które z nią zwiedziłam. Byłam w Muzeum Wina oraz wysłuchałam pięknego koncertu znanego w Hiszpanii duetu. Na zakończenie koncertu otrzymałam od wykonawców autografy. Słuchając koncertu, degustowałam wina, a moją szczególną uwagę zwróciło wino półsłodkie o kolorze błękitu nieba. Po raz pierwszy widziałam wino o takiej barwie, a jego smak pozostał w mojej pamięci do dziś, bo było przepyszne. Pani Ana w jeden z upalnych dni zabrała mnie też na basen, który był częścią ogromnego kompleksu sportowego. W jego skład wchodziły korty tenisowe, boiska do piłki nożnej, siatkówki, koszykówki oraz tereny hippiczne.Pani Ana przygotowywała mi również dwa posiłki dziennie: śniadanie i obiadokolację, które były bardzo smaczne. Różniły się bardzo od naszych rodzimych potraw, ale dzięki temu mogłam poznać smaki, nawyki i zwyczaje żywieniowe Hiszpanów. Najważniejszą częścią tego projektu, była nauka języka hiszpańskiego i poznanie kultury tego kraju. Nauka języka odbywała się w „Fundacji Języka Hiszpańskiego”, której dyrektorem jest przesympatyczna Pani Natalia Martin. Pani Natalia ma równie miłe grono współpracowników i nauczycieli, więc udział w zajęciach był prawdziwą przyjemnością. Dodatkowym udogodnieniem dla mnie była dobra lokalizacja, mieszkałam bowiem na tej samej ulicy, na której była szkoła. Poza bezstresową nauką, która często miała formę zabawy, poznałam wiele ciekawych osób, np. z Niemiec, Włoch, Chorwacji oraz Wybrzeża Kości Słoniowej. Szkoła zadbała nie tylko o naukę języka, którą prowadził bardzo kompetentny nauczyciel, ale również o poznawanie tego kraju.
Mieliśmy więc:
– zorganizowaną wycieczkę z przewodnikiem po mieście, który pokazał nam najważniejsze obiekty i opowiedział o ich historii;
– wycieczkę na wieżę katedralną, również z przewodnikiem;
– wycieczkę autokarem turystycznym po mieście;
– wycieczkę do Muzeum Cervantesa.
Po zajęciach swój wolny czas spędzałam w barach lub restauracjach, poznając smaki lokalnych dań.
Sama odwiedziłam Muzeum Sztuki oraz różne sklepy. Po bliższym poznaniu miasta często chodziłam do mojego ulubionego miejsca – Parku Miejskiego.
I tak pewnego razu trafiłam na piękny koncert muzyki hiszpańskiej połączony z tańcami. Było to dla mnie kolejne wspaniałe doświadczenie, bo bardzo lubię tańczyć.
Innym razem trafiłam na koncert 12-stu muzyków portugalskich. Byli to profesjonaliści. Przy każdej piosence dawali pokazy swojej sprawności fizycznej. Było to coś niebywałego, co pozostanie mi w pamięci na zawsze.
Myślę, że siedem dni spędzone w Vallodolid dało mi niesamowitą motywację do nauki języka hiszpańskiego oraz dalszego poznawania historii i kultury tego kraju.
Sądzę, że podarowany mi przez los tydzień, a właściwie każda minuta, została wykorzystana maksymalnie.
Starałam chłonąć całą duszą i ciałem każdą chwilę tego cennego czasu. Jestem niezmiernie wdzięczna wszystkim spotkanym na swej drodze osobom, które sprawiły, że mogłam przeżyć tak cudowne chwile. Chciałabym szczególnie podziękować Pani Oli – aniołowi kontaktu – która była ze mną cały czas wyjazdu.